Zachodzońce słońce - Rozstania i powtory

Moje opowiadanie zaczyna się w momencie, gdy wojna z Salior Galaxią zakończyła się, a nasi bohaterowie żegnają Three Lights i ich księżniczkę.

ROZDZIAŁ 1

Zachodzące słońce towarzyszyło im na dachu szkolnego budynku. Z daleka widać było zarys kilku postaci-trzech mężczyzn ze spiętymi w długie kuce włosami i kobiety, która stała między nimi. Trochę dalej, po przeciwnej stronie, znajdowały się cztery dziewczyny, a obok nich wtulona w siebie para -przystojny mężczyzna i dziewczyna z jasnymi włosami, charakterystycznie upiętymi w długie kuce oraz dwa koczki. To ona właśnie odezwała się jako pierwsza:
- Musicie odejść? Będzie tu pusto bez was...
- Króliczku, ja...- zaczął mówić mężczyzna z czarnym kucem, ubrany w czerwony garnitur.
- ... ja chciałbym zamienić z tobą słowo. Czy możemy porozmawiać, chociaż przez chwilę, w cztery oczy? Mam nadzieję, że twój chłopak nie będzie miał mi tego za złe...- urwał, gdyż wiedział, że gdyby skończył, nie mógłby już nic jej powiedzieć, a pragnął ją pożegnać na swój sposób. Usagi uśmiechnęła się niewinnie i poszła za nim zupełnie nieświadoma tego, co chciał jej jeszcze powiedzieć Seiya. Stanęli za murkiem, a pozostali ledwo ich dostrzegali z powodu gęstej mgły.
"Może to i dobrze"- pomyślał w tym momencie Seiya.
- Króliczku, ja...ja nigdy cię nie zapomnę! Każdy twój uśmiech, każdy gest i słowo, a przede wszystkim twoje piękne niebieskie oczy, w których mógłbym zatracić się, będą dla mnie ciepłym wspomnieniem o Tobie. Ty wiesz, że zakochałem się w tobie bez pamięci, choć miłość ta jest jednostronna... Poza tym jedyną osobą w moim sercu powinna być przecież nasza księżniczka. Moje dni pod postacią Seiyi są już policzone, ponieważ opuszczając Ziemię, on przestanie istnieć, a pozostanie już tylko Sailor Fighter - Wojowniczka Walki... - w tym momencie Seiya zamilknął, a Usagi zauważyła napływające do jego oczu łzy. Zdezorientowana nie wiedziała, co ma robić, co powiedzieć.
- Seiya, nigdy cię nie zapomnę... Byłeś przy mnie w najcięższych chwilach, wspierałeś mnie, pomagałeś... Nie zapomnę tego nigdy!
W tym momencie Usagi poczuła, że jej oczy zwilgotniały, a po policzkach również spływają łzy. Nastała niezręczna, a zarazem bardzo wymowna cisza, której nie umieli przerwać. Może tak naprawdę nie chcieli?
- Będzie mi ciebie brakować! Bardzo! - niemal równocześnie wykrzyczeli, a Usagi nie zdążyła nawet zauważyć, kiedy Seiya podniósł się i ją objął . Jego uścisk był tak mocny, że dokładnie słyszała jego oddech, po raz kolejny poczuła tak dobrze znany jej zapach i niezwykłe ciepło. Po chwili Usagi uniosła lekko głowę i poczuła na swoim policzku jego usta oraz cieple łzy.
- Nigdy nie przestane cię kochać, Króliczku - rzekł cichutko, niemal niedosłyszalnie...
Po tych słowach Seiya zaczął iść w kierunku przyjaciół, a Usagi za nim czując smutek w sercu spowodowany niechybnym rozstaniem z bliskimi jej osobami. Gdy podeszła do Mamoru, poczuła, że nie jest zły czy zazdrosny - wręcz przeciwnie - wziął ją za rękę, uśmiechnął się do niej ciepło i czule. Oboje nawet nie zdążyli zauważyć, kiedy Seiya podszedł niebezpiecznie blisko do Usagi, złapał ją za rękę, przysunął mocno do siebie i pocałował w usta. Wszyscy oniemieli, a przede wszystkim ona sama, ponieważ do tej pory tak całował ją tylko Mamoru. Po paru sekundach zobaczyła przed sobą już nie mężczyznę, a tylko trzy kobiety, które w blasku zaczęły unosić się powoli nad budynkiem. Wszyscy usłyszeli dobiegające z oddali wykrzyczane słowa:
-Wybacz mi to Mamoru, ale musiałem to zrobić, ponieważ naprawdę szczerze pokochałem twoją dziewczynę! Nie miej do niej o to żalu! To było pożegnanie!
Mamoru, którego dosłownie zamurowało, nie wiedział, co ma zrobić. W końcu jednak na jego twarzy pojawił się uśmiech, który oznaczał jedno: "Rozumiem!". Przytulił Usagi i w tym momencie wszyscy ujrzeli cztery gwiazdy oraz usłyszeli cichy głos:
- Wracają do domu, już nie są spadającymi gwiazdkami. Teraz będą lśnić, jak wielkie i piękne gwiazdy! - Wszyscy nagle odwrócili się i zobaczyli trzy kobiety z małą dziewczynka na czele. Uśmiechały się, chociaż oczy miały smutne. Haruka odezwała się pierwsza:
- Wiem, że tego nie zrozumiecie, ale my tez musimy odejść. Chcemy zacząć własne życie tak, jak i wy. Oczywiście, gdy coś będzie się działo, zjawimy się i pomożemy wam.
- Przez cały czas będziemy w kontakcie - dodała Michiru.
- Będziemy bardzo blisko, a jednocześnie tak... daleko.
- Chcemy bowiem zamieszkać w wiosce nieopodal miasta - wtrąciła Setsuna.
- Odwiedzajcie nas - uśmiechnęła się Hotaru. - Już nie mogę doczekać się narodzin Małej Damy. Bardzo za nią tęsknię.
Usagi poczuła, jak po policzkach spływają jej łzy. Wiedziała, że ta chwila nadejdzie, ale nie podejrzewała, że tak szybko. Nagle z jej ust wydobyły się słowa:
- Obiecajcie nam, że będziemy się od czasu do czasu spotykać i będzie tak, jak było do tej pory.
- Obiecujemy Pyzo! - zapewniła Haruka. Ona też miała łzy w oczach, tak jak i pozostali. Wszyscy razem zeszli po schodach. Mamoru przytulił mocniej Usagi, aby wiedziała, że nie jest sama. Jednak teraz mogli już tylko przyglądać się, jak dziewczyny wsiadają do samochodu i odjeżdżają w kierunku zachodzącego słońca. C.D.N