Rycerze Bogów - Rozdział 1: Przybycie do Warszawy

Rozdział 1: Przybycie do Warszawy

Słońce zaczęło świecić mocno nad Tokio, a w domu państwa Tsukino młoda dziewczyna o imieniu Usagi leniwie spała w swoim łóżku, jednak po chwili usłyszała wołający ją głos:
- Usagi, spóźnisz się na samolot!
Jednak ona w ogóle nie zareagowała. Czas mijał, a dziewczyna nadal pozostawała w tym samym miejscu. W końcu podniosła się z łóżka i wzięła do ręki zegarek, który wskazywał już piętnaście po ósmej. W pierwszej chwili nic ją nie zaskoczyło, ale nagle dotarło do niej, że zaspała i prawdopodobnie spóźni się.
- O nie! Pewnie już na mnie czekają! - krzyknęła z przerażeniem.
Wyskoczyła natychmiast z łoża i skierowała się do łazienki. Po kwadransie już zbiegała po schodach trzymając przy sobie torbę podróżną. Kiedy zeszła na dół, z wyrzutem zapytała mamę:
- Dlaczego nie obudziłaś mnie wcześniej?
- Usagi, powinnaś już dawno nauczyć się wstawać punktualnie - odparła mama.
- A gdzie Chibiusa? - spytała Usagi.
- Już dawno wyjechała na lotnisko.
Usagi wyszła z domu i szybko złapała taksówkę. Całą sytuację obserwowali z dachu Luna i Artemis.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby zostawiać ich bez opieki - stwierdziła kotka z niepokojem.
- Czego się lękasz? - spytał Artemis.
- Tego, że będą oni sami, bez naszej pomocy - odparła Luna z lekką niepewnością.
- Zobacz, Bractwo Czarnego Księżyca zostało pokonane. Co może im się stać zagranicą?
- Jesteś tego pewien?
- Na sto procent.
- Wiesz, uspokoiłeś mnie. Dziękuję!
- Nie ma za co.
Tym czasem na lotnisku dziewczyny wraz z Mamoru czekały na spóźnioną Usagi. Mijały kolejne minuty, a ona nie zjawiała się. W końcu ciszę przerwała zdenerwowana Rei:
- Znowu się spóźnia. Nie powinniśmy z nią podróżować.
- Rei, nie bądź dla niej taka surowa - odparła spokojnie Ami.
- Czego można się spodziewać po takim śpiochu jak Usagi? Na pewno nie punktualności - dodała z przekąsem Chibiusa.
- Tak, ale żeby nawet spóźnić się na wycieczkę? - kontynuowała Makoto.
- Na pewno śni o jedzeniu - zażartowała Minako.
W końcu wszyscy zgromadzeni usłyszeli znajomy głos:
- Już jestem. Chyba nie czekaliście długo na mnie?
Wszyscy odwrócili głowy i zobaczyli biegnącą w ich kierunku Usagi. Kiedy dobiegła, Rei ze złością spytała:
- Czemu się spóźniłaś?
- Zaspałam - odparła niewinnie Usagi.
Rei zszokowała beztroska koleżanki, jednak po chwili wszyscy zgromadzeni ruszyli w stronę odprawy lotniczej. Po krótkiej kontroli udali się do samolotu, gdzie zajęli wyznaczone miejsca. Minako, podchodząc do swojego miejsca, spostrzegła siedzącego tam chłopaka o czarnych włosach wpatrującego się w okno. Bez namysłu nawiązała z nim rozmowę:
- Witam.
Chłopak odwrócił głowę w jej kierunku i odparł po angielsku, że nie rozumie japońskiego. Minako kontynuowała zatem rozmowę w języku angielskim:
- Witam, jestem Minako.
- Bardzo mi miło! Nazywam się Tomasz - odparł chłopak.
- Jesteś Anglikiem? To chyba przez przypadek pomyliłeś samoloty.
- Nie, nie jestem - powiedział z uśmiechem Tomasz - Jestem Polakiem i lecę do domu.
- Naprawdę?
- Tak. A ty pewnie jedziesz tam na wycieczkę?
- Oczywiście! Ostatnio dość dużo słyszałam o twojej ojczyźnie.
Rozmowę przerwał jednak dźwięk dzwonka. Tomasz przeprosił Minako, gdyż był to jego telefon i zaczął rozmawiać. Minako tylko pomyślała:
"Mam nadzieję, że w Polsce jest więcej takich przystojniaków jak on"
Minako usiadła i zagłębiła się w lekturze kobiecego czasopisma, Usagi i Mamoru radośnie rozmawiali, a reszta dziewczyn zasnęła. Lot przebiegał pomyślnie bez żadnych zakłóceń i niespodzianek. W końcu samolot wylądował, a cała grupka przyjaciół skierowała się w stronę terminalu. Tam pośród gąszczu ludzi zauważyli mężczyznę, który trzymał w rękach kartkę z imieniem i nazwiskiem Mamoru. Podeszli do niego, a tajemniczy pan zapytał zdziwiony:
- Mamoru, jak ty zmężniałeś.
- Pana też dobrze widzieć, panie Imachara - odparł radośnie Mamoru.
- A kim są te miłe damy?
- Drogi panie Imachara, to są: moja dziewczyna Usagi Tsukino oraz przyjaciółki - Ami Mizuno, Rei Hino, Makoto Kino oraz Minako Aino. A ta młoda dama - to kuzynka Usagi, Chibiusa.
Wszystkie ukłoniły się, a pan Imachara powiedział:
- Miło was poznać, przyjaciele Mamoru są moimi przyjaciółmi. Teraz czas na nas, limuzyna czeka.
- Jak to limuzyna? - spytała z niedowierzaniem Usagi.
- Widzę Mamoru, że nie wszystko o mnie powiedziałeś.
- Nie zdążyłem - powiedział Mamoru - Pan Imachara jest właścicielem wielkiej korporacji komputerowej i przyjechał do Polski w interesach, a przy okazji chce nam ufundować wakacje.
Dziewczyny nie mogły uwierzyć w to, że obca dla nich osoba zapłaci im za wakacje. Gdy już ochłonęły postanowiły w pełni wykorzystać taką niecodzienną okazję. Chwilę później wszyscy wyszli z budynku, a na zewnątrz czekała już luksusowa limuzyna. W drodze do hotelu prowadzili ożywioną rozmowę, a około godzin dwudziestej pojazd zatrzymał się przed elegancką restauracją. Po złożeniu zamówienia Mako zauważyła, że Minako jest w wyjątkowo dobrym humorze, zaciekawiona więc zapytała:
- Czemu jesteś taka zadowolona?
- W samolocie spotkałam bardzo miłego chłopaka - odpowiedziała z uśmiechem - I mam nadzieję, że go jeszcze spotkam.
- Tobie tylko chłopcy w głowie... - powiedziała Ami.
- A po co tu przyjeżdżałam, jeśli nie poznać nowych ludzi?
- Po to, żeby poznać inną kulturę - odpowiedziała Rei.
- To mogę zrobić w każdej chwili, a chłopaka trzeba mieć.
- Jak znam twoje szczęście, to on już jest zajęty - stwierdziła żartobliwie Makoto.
- Ha, ha... bardzo śmieszne.
- To nie miało być śmieszne.
- Przepraszam was bardzo, ale muszę udać się do toalety - powiedziała Minako.
- Mina, nie obrażaj się - odparła Chibiusa.
- Ja się nigdy nie obrażam - po tych słowach opuściła przyjaciółki, bynajmniej nie kierując się w stronę łazienki. Wychodząc z restauracji, nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła. Mianowicie, niedaleko niej stał... Tomasz! Z radością zawołała:
- Witam ponownie!
Tomasz odwrócił głowę w jej kierunku, po czym z uśmiechem na twarzy odpowiedział:
- Nie sądziłem, że świat jest taki mały.
- Rzeczywiście - Minako przyznała mu rację - Co tu w ogóle robisz?
- Spotkałem się z przyjaciółmi w pobliskiej kawiarni. Wyszedłem na chwilę, bo musiałem odebrać telefon - chwilę później wskazał palcem na grupkę ludzi siedzących niedaleko nich. Byli to właśnie przyjaciele Tomasza - trójka dziewczyn i dwoje chłopaków. Cała piątka podniosła ręce na znak przywitania się z Minako. Tymczasem Tomasz złożył propozycję:
- Może przysiądziesz się do nas?
- Nie, dzięki - odmówiła - Moje przyjaciółki pewnie na mnie czekają.
- Cóż, wielka szkoda, ale jeśli byś chciała się spotkać, to jestem w tym hotelu w pokoju 146.
- Zapamiętam - powiedziała radośnie i wróciła do restauracji, gdzie usiadła na swoim miejscu, a na jej twarzy widać było wyraźne zadowolenie. Nie umknęło to uwadze Ami, która tylko spytała:
- Dlaczego tak długo byłaś w łazience?
- W łazience byłam krótko - skłamała - Ale spotkałam tego chłopaka z samolotu i chwilę rozmawialiśmy.
- Ja on ma na imię? - spytała ciekawska Usagi.
- A czemu mam ci mówić?
- No powiedz, proszę.
- Dobrze, ma na imię Tomasz i według mnie jest wolny, a nie jak niektórzy tu zgromadzeni sugerowali zupełnie coś innego - powiedziała to, rzucając złośliwe spojrzenie Makoto. Ta jednak wydawała się nie być do końca przekonana:
- Tak, z pewnością - odparła z kwaśną miną. - Uwierzę, jak sam mi to powie.
- W porządku, może więc jutro go spytamy.
- Skąd ta pewność, że jutro go spotkasz? - spytała Rei.
- Powiedzmy, że to kobieca intuicja.
- Czyżby? - Mamoru nie dawał za wygraną.
- Powiedział mi, że zatrzymał się w pobliskim hotelu.
- W takim razie jutro tam pójdziemy - odparła Makoto - Ale wspomnisz moje słowa, gdy okaże się, że on już jest zajęty.
- Zobaczymy.
Kiedy Minako wypowiedziała te słowa, wszyscy już skończyli posiłek i udali się do swoich pokoi na spoczynek. Następnego dnia Minako wstała oczywiście jako pierwsza. Nie mogąc już doczekać się spotkania z Tomaszem od razu wzięła prysznic, szybko ubrała się wybierając najładniejszy strój, jaki miała. Później wybiegła z pokoju i podeszła do drzwi obok. Zapukała parę razy i po chwili drzwi się otworzyły. Stała w nich zaspana Makoto, która widocznie nie była zachwycona tak wczesną pobudką:
- Mina? Dlaczego przyszłaś tak wcześnie?
- Mieliśmy sprawdzić, czy Tomasz jest wolny.
- Ale jest dopiero 7.30 - odparła ziewając - Może jeszcze śpi?
- Chodź, sprawdzimy to razu - powiedziała Minako - Później może gdzieś wyjść i już go nie spotkam.
- W porządku, wejdź do środka i poczekaj chwilkę na mnie.
Minako weszła do pokoju Makoto, a po kwadransie obie były gotowe na spotkanie z nieznajomym. Udały się więc do windy, która zawiozła je na 5 piętro. Tam odnalazły pokój 146, w którym miał przebywać Tomasz. Zdenerwowana Minako zapukała trzy razy, ale nikt im nie otworzył. Dziewczyna zapukała ponownie, ale bez jakiegokolwiek rezultatu. W końcu odezwała się Makoto:
- Najwyraźniej nie ma go tutaj.
- Ale jak to możliwe? - spytała rozczarowana Minako - Gdzie on mógł wyjść tak wcześnie?
- Może uprawia poranny jogging? - odpowiedziała Makoto.
- Pewnie tak.
- W takim razie chodźmy na kawę, bo zaraz tutaj zasnę.
Chwilę późnij znalazły się w hotelowej restauracji, gdzie dostrzegły Rei, która siedziała przy barze i popijała herbatę.
- A co wy tutaj robicie tak wcześnie? - spytała Rei.
- To samo pytanie mogłybyśmy zadać tobie - odparła Minako.
- Ja przecież zawsze tak wcześniej wstaję - odpowiedziała. - A wy?
- To przez Minako - wyjaśniła Makoto - Przyszła do mnie wcześnie rano, bo nie mogła doczekać się spotkania z tym swoim przystojniakiem.
- To jak udała się randka?
- Niestety nie zastałyśmy Tomasza w pokoju. Poza tym wydaje mi się, że coś tu jest nie tak.
- Niby co? - spytała lekko zirytowana Minako.
- Dlaczego zatrzymał się w hotelu, jeśli on tu mieszka?
- Nie wiem, ale wydaje mi się, że był szczery. Udowodnię wam to.
Minako czuła narastające w niej zdenerwowanie. Jednak po chwili usłyszały głos Usagi i reszty przyjaciół.
- Nie wiedziałam, że lubicie tak wcześnie wstawać!
- To przez Minę - po raz kolejny wyjaśniła Makoto.
- Skoro już tu jesteśmy - wtrąciła się Usagi - to chodźmy na śniadanie, jestem głodna jak wilk.
Wszyscy usiedli przy stole, a Chibiusa rozpoczęła rozmowę:
- Ami, to co będziemy dzisiaj zwiedzać?
- Może najpierw obejrzymy…
- Łazienki - wtrąciła Rei.
- Wyjęłaś mi to z ust. Skąd wiedziałaś, że właśnie to miejsce wybrałam na początek? - spytała zdziwiona Ami.
- Intuicja kochana, intuicja.
- W takim razie kończmy śniadanie i jedźmy tam - ponaglała wszystkich Usagi. Kiedy skończyli, udali się do limuzyny, która została podstawiona przez pana Imacharę specjalnie dla nich. Po dwudziestu minutach dotarli na miejsce. Od razu oczarowało ich piękno Łazienek, a Usagi była zachwycona:
- Ami, ty to masz nosa do zabytków.
- Dziękuję.
- A gdzie jest Makoto? - spytał Mamoru.
- Ostatnio widziałam ją przy limuzynie - odparła Chibiusa.
- To jej poszukajmy - powiedziała Rei.
Tymczasem Makoto oddaliła się od reszty grupy, by sfotografować wszystkie ciekawe miejsca. Nagle jednak usłyszała przeraźliwy krzyk dochodzący zza pobliskich krzewów. Postanowiła to sprawdzić, a kiedy tam dotarła, zobaczyła potężnego demona trzymającego młodą dziewczynę. Obok nich stała kobieta z długimi czarnymi włosami. Makoto przysłuchiwała się rozmowie pomiędzy dziewczyną a kobietą.
- Kim jesteś i co chcesz zrobić? - spytała przerażona dziewczyna.
- Nie martw się, chcę tylko coś sprawdzić - odpowiedziała spokojnie kobieta i wyjęła czarną broszkę, na której znajdowała się czerwona perła. Po chwili broszka otworzyła się, a wydobywający się z niej czarny promień trafił w pierś dziewczyny. Makoto domyśliła się, że ciemne moce nie tylko działają w Japonii i bez zastanowienia przemieniła się w czarodziejkę:
- Jupiter star power, make up!
Tymczasem nieznajoma kobieta wydawała się być wielce rozczarowana:
- To znowu nie ta osoba. Mam już tego dosyć!
- Zostaw tę dziewczynę w spokoju! - krzyknęła Makoto.
Kobieta odwróciła głowę i przyglądała się wojowniczce z nieukrywanym zdziwieniem:
- Kim ty jesteś?
- Jestem Sailor Jupiter i nie pozwolę ci krzywdzić tej dziewczyny - powiedziała groźnie Makoto.
- To się jeszcze okaże. Mój sługa zaraz się tobą zajmie.
Demon upuścił dziewczynę na ziemię i ruszył w stronę Makoto. Czarodziejka nie wahając się użyła swojego ataku:
- Supreme thunder!
Jednak potwór zdążył umknąć i przybliżył się do Makoto. Dziewczyna potknęła się i upadła na ziemię. Udało jej się jednak wyciągnąć komunikator i zawiadomić pozostałe czarodziejki: - Dziewczyny, tu jest potwór! Potrzebuję pomocy! - nie zdążyła niestety nic więcej dodać, bo połączenie zostało zerwane.
Usagi słysząc przerażony głos przyjaciółki tylko wykrzyknęła:
- Dziewczyny, musimy ją szybko odnaleźć!
Nagle usłyszeli znajomy głos wołający o pomoc. Podbiegli więc do źródła dźwięku i ujrzeli demona trzymającego Makoto oraz tajemniczą kobietę. Czarodziejki natychmiast transformowały się:
- Mercury star power, make up!!!
- Mars star power, make up!!!
- Venus star power, make up!!!
- Moon crystal power, make up!!!
Mamoru również przemienił się w Tuxedo Kaman, a Chibiusa ukryła się za pobliskim drzewem. Mamoru rzucił swoją różę w demona, trafiając go w twarz. Ten natychmiast oswobodził Makoto.
- Kim wy do diabła jesteście? - zapytała zirytowana nieznajoma.
- Jestem Sailor Moon! Za to co robisz, ukażemy cię w imieniu księżyca!
- Jesteś w wielkim błędzie - odpowiedziała kobieta i wydała rozkaz pozbycia się natrętów swojemu słudze. Demon ruszył więc na nich, a dziewczyny natychmiast użyły swoich zaklęć:
- Shabon spray!
- Fire soul!
- Cresent beam!
- Moon tiara action!
Mamoru rzucił kolejną różę, jednak monstrum zdołało ominąć wszystkie ataki. Jednocześnie uderzył tak mocno w ziemię swoimi pazurami, że wszyscy upadli, a Minako powiedziała:
- Usagi, musimy zaatakować jeszcze raz.
- Wiem o tym. Ale to nie jest takie proste.
Jednak, kiedy próbowali się podnieść, pazury demona zamieniły się w macki, które pochwyciły ich. Kobieta podeszła do swojego sługi i powiedziała zadowolona:
- Wspaniale! Im więcej ofiar, tym Delta-Q będzie bardziej zadowolony.
Chibiusa patrzyła z ukrycia na to wszystko i z przerażeniem wyszeptała:
- Proszę, niech ktoś im pomoże!
Kiedy kobieta próbowała wykorzystać swoją broszkę, nagle macki potwora zostały rozcięte przez przelatujące ostrze, uwalniając wszystkie wojowniczki. Kobieta próbowała dostrzec, skąd pochodziło ostrze i ujrzała sześcioro osób - trzech mężczyzn i trzy kobiety. Jedna z anielskimi skrzydłami, a reszta zaopatrzona w kolorowe zbroje. Wszyscy trzymali wielkie miecze. Postać okuta w czerwoną zbroję odezwała się jako pierwsza:
- Marii, przekaż twojemu panu, że jego plan spalił na panewce.
- To znowu wy? -spytała złowrogo Marii.
- Tak my, stęskniłaś się? - odparła uskrzydlona.
- Sługo, zajmij się nimi!
Demon ruszył natychmiast na nieznajomych, którzy również zaatakowali. Tymczasem Usagi, Rei, Minako i Mamoru podeszli do ledwo przytomnej Makoto. Ami natomiast zaopiekowała się dziewczyną, która została jako pierwsza zaatakowana i była nieprzytomna. Makoto wyszeptała:
- Usagi, pomóż im w walce.
Dziewczyna zdjęła swoją tiarę z czoła, ale wojownik w czerwonej zbroi zdążył jako pierwszy zaatakować demona, po który chwilę później nie było już śladu, a Marii zniknęła. Tajemnicze postacie próbowały odejść, ale Usagi je powstrzymała wołając:
- Zaczekajcie!
Nieznajomi zatrzymali się, a Usagi dobiegła do nich i spytała:
- Kim wy jesteście?
- Ja jestem Herakles - odpowiedział mężczyzna okuty w czerwoną zbroję. - A to moi rycerze, walczymy o dobro i sprawiedliwość na tej ziemi. A ty kim jesteś?
- Ja jestem Sailor Moon i wraz z moimi przyjaciółmi walczymy o miłość i sprawiedliwość.
- Widzę, że mamy wspólne cele, ale lepiej nie mieszajcie się do naszych spraw - powiedział Herakles.
- Waszych? Ale przecież…
- Powiedziałem, że mamy wspólne cele, ale to nasz teren i nie potrzebujemy niczyjej pomocy.
Po tych słowach Herakles i jego rycerze odeszli, a dziewczyny wraz z Mamoru, Chibiusą i ledwie przytomną Makoto podeszły do Usagi. Ami spytała:
- Kto to był?
- Nie wiem - odpowiedziała Usagi nie wiedząc czy byli to wrogowie, czy przyjaciele.