Rozdział 3.
Ekhym... Ostrzegam, że od tego rozdziału zaczynają się sceny erotyczne. No to tyle tytułem wstępu xD
Usagi niosła dwie filiżanki parującej, aromatycznej kawy. Wstąpiła już na pierwszy stopień schodów wiodących do pokoju na poddaszu, który teraz stał pusty, gdy nie mieszkała w nim ChibiUsa.
- Usagi kochanie... - zaczepiła ją mama.
- Tak? - dziewczyna zastygła z prawą stopą na stopniu schodów.
- To jest ten cały Sliya?
- Seiya, mamo.
- No właśnie... On ma ci pomóc?
- Nie mamo. Poradzę sobie sama. A w zasadzie razem z dziewczynami. Nie potrzebujemy niczyjej pomocy.
- Ale to może być niebezpieczne...
- Przestań. Już nie raz znajdowałam się w o wiele gorszej sytuacji i jakoś nie masz przed sobą ducha a dziewczynę z krwi i kości. A teraz przepraszam, ale mam gościa.
Dochodziła 1 w nocy. Usagi po spotkaniu Seiyi w parku zaprosiła go do siebie. Nie miał się gdzie zatrzymać aż do czasu przybycia Taikiego i Yatena. A że pokój ChibiUsy stał pusty...
- Czuj się jak u siebie w do... - zaczęła Usagi, wchodząc do pokoju, jednak urwała, odwracając się szybko i rumieniąc jak piwonia.
Seiya, który właśnie się przebierał, zakładał na siebie bokserki.
- Już możesz wejść. Zresztą... ja się ciebie nie wstydzę Króliczku.
Dziewczyna podeszła do szklanego stolika i postawiła na nim dwie filiżanki.
- Zejdę po ciasteczka...
- Nie trzeba - Seiya załapał ją za nadgarstek. - I tak już narobiłem ci masę kłopotów tym nocnym najściem. Tobie i twojej mamie.
- Nic nie szkodzi... Przecież widziałeś, że nie miała nic przeciwko, byś został tu na kilka dni.
- Bo jest bardzo miła - powiedział Seiya, zakładając na siebie czysty podkoszulek.
Usagi spuściła głowę. Tak dawno go nie widziała. Był jeszcze bardziej wysportowany niż ostatnio. Jeszcze przystojniejszy. No i... miał się czym pochwalić.
Pąsowe rumieńce znów wystąpiły na policzki panny Tsukino.
- Ślicznie wyglądasz, gdy się tak rumienisz. Przyznaj się... o czy myślisz?
Dziewczyna szybko podniosła głowę patrząc w oczy mężczyźnie.
- O... o niczym konkretnym... - zaczęła niemrawo Usagi.
- Widzę, że pomieszkiwałaś tutaj... - zauważył Seiya, rozglądając się i widząc porozrzucane gdzie niegdzie rzeczy Usagi.
- Tak... mam pewien sentyment do tego pokoju. Ale możesz tutaj zostać. Ja na ten czas przeniosę się z powrotem do mojego oficjalnego pokoju.
Chłopak podniósł filiżankę do ust i podmuchał jej zawartość, po czym upił mały łyk.
- Pyszna.
- Staram się. Uczę się pod czujnym okiem mamy...
- No tak... jako przyszła królowa, powinnaś umieć zaparzyć kawę. Bo choć będą ci usługiwać, to nic nie smakuje mężowi bardziej, niż poranna kawa zrobiona rękami kochającej żony.
Dziewczyna patrzyła na niego szeroko otwartymi oczyma.
- Dlaczego używasz takiego... dziwnego tonu, gdy o tym mówisz? - powiedziała nieco z wyrzutem.
- Nie... żadnym dziwnym. Po prostu... - chłopak spojrzał na dłoń Usagi, którą trzymała właśnie filiżankę z kawą i podnosiła ją do ust.
- Gdzie pierścionek?
- Już jesteś kolejną osobą, która mnie o to pyta w ciągu ostatnich 24 godzin. Czy muszę wszystkim dookoła opowiadać, że nie jestem już zaręczona?
Odstawiła z trzaskiem filiżankę na talerzyk, który już wcześniej pęknięty. Ten przełamał się na dwie części, a pełna kawy porcelana przewróciła się i czarny płyn wylądował na stoliku, a potem na czystej jeszcze przed chwilą koszulce Seiyi.
- Przepraszam - Usagi zerwała się na równe nogi i podbiegła do ściągającego właśnie koszulkę chłopaka. - Nie chciałam... po prostu trochę się zdenerwowałam.
Seiya nic nie powiedział, a jedynie odrzucił koszulkę na podłogę.
- Poparzyłeś się? - zapytała troskliwie dziewczyna.
- Nie, na szczęście nie.
Ich spojrzenia spotkały się. Usagi zwilżyła nieco zeschnięte wargi.
Seiya również wstał. Zrobił krok do przodu, czym sprawił, że znalazł się jeszcze bliżej Usagi. Dziewczyna przełknęła ślinę, ale nie spuściła wzroku.
- Mówisz, że nie jesteś już zaręczona... Dlaczego? - ledwo dosłyszalnym szeptem zapytał Seiya.
- Bo... bo... nie muszę ci się tłumaczyć... - zakończyła opryskliwie panna Tsukino.
- Wiem, że nie musisz, ale mnie ten temat bardzo interesuje i dobrze o tym wiesz - Seiya nie wydawał się być zniechęcony postawą dziewczyny. - Pięknie wyglądasz.
O Usagi można było powiedzieć wszystko w tej chwili, natomiast nie to, że pięknie wyglądała. Potargane przez wiatr włosy powychodziły z warkocza, który już wcale jak warkocz nie wyglądał. Zapuchnięte od płaczu oczy, niepodkreślone żadnym makijażem. Czerwone policzki. Stare, podarte spodnie, które nosiła tylko po domu i koszulka na ramiączkach, która miała nieco za duży dekolt. Z lewej strony nad krawędź bluzki wystawał niewielki fragment koronkowego stanika.
- Wyglądasz prześlicznie - powtórzył się Seiya, poczym przyciągnął dziewczynę do siebie. Ta początkowo chciała się wyrwać, jednak po chwili już nie oporowała.
- Nie zrobię niczego, na co nie będziesz miała ochoty - szepnął chłopak.
Złożył na jej ostach delikatny, zmysłowy pocałunek. Identyczny, jak tamtego popołudnia, kiedy opuszczał Ziemię. Nieco zaskoczonej Usagi świat zawirował w głowie. Poczuła się jak nastolatka na swej pierwszej w życiu randce.
Seiya całował ją z ogromną pasją. Usagi oddała pocałunek z nie mniejszą namiętnością.
Chłopak przerwał na chwilę, rozkoszując się smakiem jej warg i widokiem zamglonych oczu.
Zwilżył swe usta, poczym jednym pociągnięciem polizał rozchylone wargi dziewczyny. Usagi westchnęła cichutko.
Tym razem to ona złożyła nań pocałunek. Był to pocałunek inny od poprzedniego. Już nie tak nieśmiały, ale odważny i gorący. Ich języki splotły się w tańcu ognia namiętności.
Dłonie Usagi wędrowały po nagich plecach chłopaka. Musiał przyznać, że działały na niego hipnotyzująco, rozpalająco i podniecająco.
Jego dłonie zjechały z jej pleców na pośladki. Przyciągnął ją do siebie mocniej, a ona poczuła na swym biodrze jego twardniejącą męskość. Sprawiło to, że poczuła, że pragnie go jeszcze bardziej niż przed kilkoma minutami.
Zegar na ścianie wybił godzinę 1 w nocy.
Po schodach wiodących do pokoju na poddaszu wspinała się Luna. Gdy tylko dostrzegła na tle księżyca zarys dwojga postaci splecionych w miłosnym uścisku, wycofała się.
- Nie mogę jej niczego zabronić... - szepnęła do siebie. - Jest dorosła i mam nadzieję, że wie, co robi.
Kotka zeszła na dół i spojrzała na rodzicielkę Usagi. Pokręciła głową i zniknęła w pokoju swojej właścicielki. Pani Tsukino spojrzała na schody, poczym i ona zamknęła się w sypialni.
- Króliczku... - szepnął Seiya. - Kocham cię...
Usagi wbiła w niego swe badawcze spojrzenie.
- Ja ciebie też... - odparła i przytuliła się mocno do mężczyzny.
Ten wziął ją na ręce i położył na łóżku, które oświetlone było jasną poświatą Księżyca. Ukląkł obok niej i palcem wskazującym prawej ręki zarysował jej kształtne piersi. Dziewczyna zaczęła szybciej oddychać.
- Powiedz, czy tego chcesz.
Zamrugała szybko i przełknęła ślinę. Chciała tego. Pragnęła całym ciałem i duszą.
Kiwnęła głową.
- Tak.
Chłopak nachylił się nad nią, poczym zaczął obsypywać pocałunkami jej ramię. Schodząc coraz niżej, zsuwał ramiączko jej bluzki. Wreszcie ukazały się dwie piękne, kształtne piersi skryte pod koronką biustonosza. Seiya sięgnął pod plecy dziewczyny i odpiął go odrzucając na bok. Swymi ustami przywarł do jej szyi. Całując zszedł do piersi. Językiem zaczął zataczać kółeczka wokół jej sutka. Palcami pieścił drugą pierś.
Z gardła dziewczyny wydarł się pierwszy stłumiony jęk. Chłopak spojrzał najpierw na nią, potem w kierunku schodów. Położył jej palec wskazujący na ustach, a ona kiwnięciem głowy potwierdziła, że zrozumiała jego komunikat. Zacisnęła więc zęby i tłumiła w sobie okrzyki rozkoszy.
Seiya zaczął bawić się jej pępkiem. Spojrzała zdumiona w jego kierunku, a on tylko mrugnął do niej porozumiewawczo. Poddała się jego pieszczotom. Czuła, jakby nie tylko jej dusza, ale także i ciało zabrane zostało do nieba. Zacisnęła dłonie w piąstki. Jej ciało wygięło się w łuk, gdy Seiya delikatnie zaczął zsuwać spodnie a potem majteczki z jej pupy.
Chłopak przerwał na chwilę swe pieszczoty i spojrzał na nagą dziewczynę.
- Jesteś najpiękniejszą istotą we wszechświecie - szepnął.
Usagi łzy zalśniły w oczach. Był przy niej. Pieścił ją. Trzymał w swych ramionach. Był przy niej i ciałem, i duchem. Mogła go dotknąć, pocałować.
Przywarła do niego zarzucając mu ręce na szyję. Chłopak głaskał ją uspokajająco po głowie. Jej włosy tak pięknie pachniały...
- Dziś pójdziemy spać. Nie chcę, żebyś płakała.
Seiya uśmiechnął się.
- Nie ma żadnego ale. Spotkaliśmy się po tak długiej nieobecności. To było by nie fair, gdybym od razu zaciągnął cię do łóżka.
- Ale...
- Ciii Króliczku - chłopak położył jej palec na ustach. - Kocham cię.
Ułożył się wygodnie w łóżku, a Usagi złożyła głowę na jego ramieniu. Wpatrywała się przez chwilę w rozgwieżdżone niebo i Księżyc świecący jasnym blaskiem.
Zamknęła oczy i zasnęła spokojnym snem. Pierwszy raz, od chwili wiadomości o porwaniu Mamoru.