Usagi teraz, a Usagi z przyszłości

Po obejrzeniu serii R wszyscy wiemy, że przeznaczeniem Usagi miało być zostanie Nową Królową Serenity, władczynią panującą razem z ziemskim Królem Endymionem. Miało to także stanowić zwieńczenie ich miłości, która narodziła się jeszcze za czasów mitycznego Srebrnego Millenium.
To chyba już wszystkie ważniejsze cechy naszej 14letniej pyzy. A jak ma się sprawa z Nową Królową Serenity? Na początek weźmy pewniaki. Zamiłowanie do fryzury jej zdecydowanie zostało. Koczki (odango) ponad wszystko, niezależnie od mody! Poza tym z kuchnią dalej na bakier, jak coś ugotuje, to zatruje. Fakt potwierdzony przez przyszłą córkę królowej. Tydzień biegunki po ryżowych ciasteczkach jest dość wymowny. Co jeszcze się zmieniło, a może zostało po staremu? Można by rzec, że zaprocentowała wymieniona wyżej maksyma o oficerach i maturze. Jakby nie patrzeć Usagi została królową świata! A że w jej korespondencji byk na byku bykiem pogania, to już inna sprawa. Docierając do zdjęć zrobionych przez paparazzi, można przyjąć, że jej słynna przemiana materii też wytrzymała próbę czasu. Talia osy, za którą połowa kobiecej populacji dałaby się pociąć, mówi sama za siebie. Nie można jednoznacznie stwierdzić, jak ma się sprawa z apetytem, ale podejrzewam, że w tej kwestii niewiele się zmieniło. Płacz co 5 minut raczej odszedł w zapomnienie, śmiech pewnie też. W prasie przyszłości nie było również żadnych wzmianek o jakiejś karygodnej głupocie popełnionej przez Królową (nie możemy wykluczyć cenzury), więc może z wiekiem przybyło rozsądku. Z drugiej strony, pchanie się na otwarty teren w czasie wrogiej inwazji nie jest oznaką zbytniego intelektu... Zazdrość raczej opuściła królową (w końcu usidliła męża, to mogła trochę popuścić), nie wiadomo też jak ma się sprawa z zamiłowaniem do gier. Jednak z całą pewnością możemy stwierdzić, że gust garderobiany królowej się zmienił. Miniówki do lamusa, najnowszy hit sezonu do długaśne suknie z horrendalną ilością falban i nielicznymi żółtymi ozdobnikami. A czemu wcięło miniówki? Tego nie wiedzą nawet najstarsi Indianie... (można podejrzewać że starość, nie radość i cellulit daje o sobie znać). Ostatnią potwierdzoną informacją jest zamiłowanie do dawania łaski wrogom. Zawsze to ładniej wygląda, oczyszczenie mocą srebrnego kryształu (pranie mózgu!), niż uśmiercenie. Ach ta propaganda... Należy jeszcze wspomnieć o niesamowitej wręcz zachorowalności rodziny królewskiej, która "przypadkiem" zawsze osiągała apogeum przed jakimiś wyjątkowo oficjalnymi i nudnymi bankietami. Hmm...