Czarodziejki, a polska mentalność



      Uwaga!!! Poniższe wypowiedzi są pisane przez nie do końca poczytalnego autora i jako takie zawierają w sobie duże stężenie ironii i nie powinny być brane zbyt serio.


      Polska to, jak zapewne wiecie, kraj dość specyficzny, w którym to politycy i społeczeństwo lubuje się w wszelkiej maści aferach i głupotach, czy to korupcyjnych czy obyczajowych. A to ktoś się dopatruje gejów w Teletubisiach, a to ktoś inny zauważa w zwykłej opartej na faktach grze komputerowej treści antypolskich... Ogólnie kogel mogel jajecznica (przynajmniej w ostatnich latach). Poniżej postaram się przewidzieć ewentualne reakcje polityków i społeczeństwa, szczególnie starszego tzw. moherowego pokolenia, na ponowną emisję "Czarodziejki z Księżyca" w naszej ukochanej polskiej telewizji publicznej, dostępnej przecież dla każdego szarego zjadacza chleba. W punktach omówię wszystkie ewentualnie kontrowersyjne treści zawarte w "Czarodziejce...", przyjmując, że przypadłaby nam wersja czysto japońska bez żadnych cenzorskich machinacji.

Punkt 1. Nagość i intymność.
      Możemy spekulować, że w tej sprawie podniósłby się u nas krzyk! No bo jakże to? Kilkanaście ujęć samej bielizny czarodziejek (oczywiście bielszej niż sama biel), choć i niemało jest ujęć kiedy to czarodziejki mają na sobie tzw. strój Ewy. Wspomnę tu tylko niemalże 99% scen przemiany czarodziejek, Opening serii Super S, scenę na meteorycie w filmie kinowym R, głównego złego w filmie S, czy też sceny w odcinkach: 30, 40, 135, liczne kąpiele Usagi i Chibiusy, czy też ostatni odcinek serii Stars, kiedy to Usagi, spuszczając manto opętanej Galaxii, latała sobie bez większego oporu na golasa. Tu pewnie szczególny krzyk podnieśliby nasi politycy, z braku jakichś większych afer korupcyjnych. Nagość w bajce dla dzieci? Albo potrzeby fizjologiczne? Tak nie może być! Posypałyby się pozwy z oskarżeniami o pornografię, a co bardziej cwani mogliby i wpleść w to pedofilię. Weźmy pod uwagę np. Chibiusę. Mało to razy na golasa biegała? Lub, o zgrozo, scena, gdy rozebrała się przy Pegazie! Krzyk, płacz, komisje śledcze i milionowe kary, aż wreszcie "Czarodziejka..." zostaje zdjęta z anteny, a na jej miejsce wprowadzają jakiś argentyński tasiemiec, w którym "oczywiście" ani słówka o nagości, czy seksie, bohaterki to albo zakonnice w obszernych habitach, albo kompletnie płaskie, a nawet wklęsłe anorektyczki. No i pomijamy fakt, że poziom trupów w telenowelach zaczyna się czasem zbliżać do poziomu trupów w takim Comando. Tak weszliśmy na temat przemocy.

Punkt 2. Przemoc.
      Przy wszystkich naszych krajowych akcjach, takich jak "przyjazna szkoła", itp. "Czarodziejka..." pewnie by została publicznie ukamienowana. Mmimo deklaracji Usagi z odcinka 174, jakoby nie lubiła przemocy, w ciągu wszystkich odcinków pada przecież co najmniej 290 istot, nie licząc innych ofiar. Toż to przecież deklaracja, że bez siły nic nie wskóramy! Czarodziejkom z reguły nawet oko nie mrugnie kiedy wysyłają do lepszego lub może gorszego świata kolejnych przedstawicieli potworów. Agresja, brak prób dialogu ze strony czarodziejek, parokrotnie o zgrozo widać nawet krew. I kogo obchodzą takie szczegóły jak to, że rzeczeni przeciwnicy to zazwyczaj czyste zmaterializowane zło lub fakt, że czasem jednak czarodziejki próbują dialogu, a nawet przeciągają wroga na swoją stronę. Przecież bezlitośnie zabijają! Parokrotnie nawet same zostają zabite! A jednak żyją. Tu dochodzimy do kolejnego punktu, czyli...

Punkt 3. Religia.
      Tutaj mamy pole do popisu dla wspominanych beretów, przyjmując, że jakiś zbłądzi przypadkowo na kanał, gdzie właśnie wyświetlają "Czarodziejkę...", no i polityków łasych na głosy moherów. Jak to chociażby możliwe, że jedna z głównych bohaterek wznosi modły do ognia? Ogień przecież się każdemu kojarzy z piekłem. A piekło z szatanem. Wniosek prosty! "Czarodziejka..." propaguje satanizm. Tym bardziej uwydatnia się to w odcinku 133, gdy zakonnica próbuje się bronić krzyżykiem, co za wiele jej nie daje, a już np. talizmany Rei, które z chrześcijaństwem za wiele wspólnego nie mają, działają z reguły aż miło. Nad wyraz przerażający jest też moment, gdy dziewczyna wypowiada się, że kościół stanowi konkurencję dla jej świątyni! A kilkakrotne powoływanie się czarodziejek na Buddę? Poza tym zarówno dawna, jak i Nowa Królowa Serenity są określane jako księżycowe boginie. To jawne propagowanie Politeizmu. No i ostatni gwóźdź do trumny "Czarodziejki..." w Polsce. Jak wiadomo, czarodziejki parę razy giną w ten czy inny sposób, ale zawsze zostają wskrzeszone. Toż to jawne propagowanie reinkarnacji, lub też w niektórych przypadkach podnoszenie człowieka do rangi bóstwa, bądź co bądź, tylko Bóg ma moc dawania nowego życia. I kto by tam zauważył, że w wymienionym odcinku 133, czarodziejki ratują kościół i rzeczoną zakonnicę przed złem, że świątynia Hikawa Rei, zajmuje się głównie talizmanami na szczęście w miłości i że w większości przypadków czarodziejki zdają się powoływać na Boga Chrześcijańskiego. Czas na kolejny kontrowersyjny element, czyli...

Punkt 4. Homoseksualizm.
      Polacy, a już szczególnie starsze pokolenie, do gejów i lesbijek odnosi się z reguły jak pies do jeża. Podczas oglądania "Czarodziejki..." pewnie połowę kraju szlag by trafił, bo przecież tu takie związki są rzucane niemalże na prawo i lewo. Zoisaie i Kunzaite, Michiru i Haruka, Fiore i Mamoru, Usagi i Seyia... Warto też nadmienić o niejednoznacznych gestach pomiędzy samymi czarodziejkami... Toż to przecież próba manipulacji naszą złotą młodzieżą, by zaczęła żyć w związkach homo, a nie hetero. Kto by tam patrzył, że związek Fiore i Mamoru był raczej jednostronny i tylko ten pierwszy dorywał się do drugiego, że czarodziejki raczej nie czuły do siebie mięty (przynajmniej te najmłodsze), a serial propaguje raczej zdrową i powszechnie przyjętą formę rodziny, uznającą w wychowywaniu dzieci i mamusię, i tatusia.

      Powyższe punkty to według mnie największe bolączki jakie, niestety, raczej uniemożliwiają emisję naszej ukochanej "Czarodziejki..." w Polsce, a już na pewno nie w publicznej telewizji. No i poniekąd pokazują, jak się zmieniła nasza polska mentalność w ciągu tych kilkunastu lat od czasu zakończenia emisji serii Stars w 1997 roku. Wielka szkoda.
[by Diablo]